Nikt się jeszcze nie odezwał w sprawie mojej kandydatury do pracy, a Cv wysłałam już kilkanaście. Mam nadzieję, że to się zmieni i będą się jeszcze bić o mnie :) Teleperformance do którego napisałam na stronie poprosiło o kontakt emailowy więc chociaż o tyle dobrze. Ale to było trzy tygodnie temu i dopiero dziś sobie o tym przypomniałam. Ceny biletów do Porto skoczyły diametralnie i nie wiem czy uda mi się polecieć na ten festiwal do Portugalii. 700 zł to trochę za dużo. Chyba muszę poczekać trochę, bo już jeden taki skok przeczekałam i o zgrozo do dziś bilety kosztowały 50 euro ( coś koło 200 zł... trochę ponad przy obecnym kursie)... po przemyśleniu wszystkiego zdecydowałam się na ich zakup... wchodzę na stronę chwilę po północy i ceny się pozmienialy na 3 razy wyższe... ja się chyba utopię w misce wody. No ale nic działam dalej i się nie poddaje. Po dwóch miesiącach przerwy wróciłam do diety i ćwiczeń, bo po ostatniej wizycie w domu V. dostałam nadbagaż 2 kg... i źle się z nim czuje. Tak więc projekt upiększanie uważam za rozpoczęty. Na początek odstawiłam słodycze i pilnuje posiłków- aby było ich 5 albo więcej. Do tego pierwszy raz w życiu dziś biegałam. To było bardzo męczące ale jako, ze towarzyszył mi kolega łatwiej było to przetrawić i 40 minut biegu zostało zaliczone ( z małymi przerwami na marsz, to podobno interwały). Potem jeszcze pierwszy dzień z A6W i trening zaliczony. To daje tyle endorfin, że chce się więcej. Dodatkowo mój blender wyczarował dziś cudo :)
Koktajl śliwkowo, bananowy.
Przepis jest bardzo prosty:
dwie śliwki, banan, troche soku z jabłka antonówki, mleko i blendujemy :) Na pewno powtórzę.
czwartek, 10 lipca 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz