sobota, 12 lipca 2014

Dlaczego nie mogę się ruszać i słowo o mojej pracy.

Autor: Unknown o 12:12
Po pierwsze dziś nie mogę się ruszać. Mięśnie bolą tak bardzo, że posadzenie tyłka na krześle to nie lada wyczyn, który sprawia ból. Po pierwszym biegu nie bylo jeszcze tak źle dopiero kiedy wczoraj dołożylam do tego Chodakowską i jej osławiony już Skalpel- każdy ruch powoduje ból. Ale to en przyjemny rodzaj bólu, który mówi, że zrobiło się dobry trening :) Dziś chyba też z nią poćwiczę- chociaż nie wiem czy to dobre dla moich mięśni... przećwiczyć zakwasy... zobaczymy czy jutro wstanę :). Ponad to kolejny dzień byłam dziś w mojej pracy, trochę mi szkoda, że to ostatnie dni. Bardzo lubię tą firmę i tych ludzi, pomimo, że klienci wyprowadzają mnie czasem z równowagi. Praca odpowiadała mi pod tym względem, że się do mnie dopasowywała. Co to znaczy? No w skrócie tyle, że jak potrzebowałam wolne na 3 tygodnie bo leciałam do Portugalii to je dostawałam, bez większego ale :) to mi się bardzo podoba. Tak jest i teraz rozmawiałam już ze swoim przełożonym i powiedziałam, że ten miesiąc mnie nie będzie ale nie chce jeszcze rozwiązywać umowy bo gdyby coś mi się w Portugalii nie udało, zawsze będę mogła wrócić do zajęcia, które robiłam . Jestem konsultantką Tmobile i tak to ja do was wydzwaniam po nocy i namawiam na różnego rodzaju pakiety :) i tak to ja zawsze się dziwie czemu nie widzicie korzyści z danej oferty... serio mnie to dziwi bo to takie fajne pakiety i oszczędne... i nie- firma nie zrobiła mi prania mózgu. Tyle o pracy. A właściwie tej w Polsce. Jezeli chodzi o tą Portugalską to dalej jest cisza i nikt się nie odzywa, po mimo, że wysłałam setki ogłoszeń i codziennie wysyłam nowe. Podjęta natomiast została decyzja o sprzedaży samochodu- z czegoś się tam muszę w pierwszym miesiącu utrzymać. Połowę kasy zabiorę ze sobą, a połowę odłożę na lokatę- kto nie ryzykuje nie pije szampana- mówią,  a ja im wierzę.


olejgo.plk

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

A minha vida portuguesa Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos